Pożar trawi Biebrzański Park Narodowy. Łąki, trzcinowiska i torfowiska płoną od 19 kwietnia. Sytuacja jest dramatyczna. Wyróżniony

  • Napisane przez  p.s / źródło WOT
  • Wydrukuj
  • Email
Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym. Foto: Wojska Obrony Terytorialnej Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym. Foto: Wojska Obrony Terytorialnej

Biebrzańskie łąki, trzcinowiska i torfowiska płoną od 19 kwietnia. Ministerstwo Środowiska zapewniło, że w pełni sfinansuje wszystkie koszty związane z ratowaniem palącego się od niedzieli największego w kraju obszaru chronionego. Do akcji skierowano dodatkowe siły, w tym śmigłowce i samoloty gaśnicze. Strażakom pomaga także wojsko. Już w poniedziałek rano, 20 kwietnia, na miejscu pojawili się żołnierze z 1 Podlaskiej Brygady OT. 

- Pożary w biebrzańskim parku wybuchają co roku, ale tak dużego nie było tam od kilkunastu lat. Sytuacja jest bardzo poważna. Płonie unikalna w skali Europy ostoja ptaków wodno-błotnych, "ojczyzna" łosi. Zrobimy co tylko się da, by ten cud natury ocalał. Na pewno nie zabraknie pieniędzy na akcję gaśniczą. Już teraz przeznaczyliśmy na to pół miliona złotych. Zapłacimy za wszystko, co będzie potrzebne, by wygrać z ogniem - zapewnił minister środowiska Michał Woś. 

Do akcji gaśniczej włączyło się wojsko. Lasy Państwowe wysłały do parku cztery samoloty gaśnicze z Olsztyna i Białegostoku, a także dodatkowy śmigłowiec z Katowic. W akcji biorą już udział setki strażaków, a nadciągają dodatkowe siły m.in. z Poznania i Krakowa. Wykorzystywany jest ciężki sprzęt, a także specjalistyczny, drony i kamery termowizyjne. Jako pierwsi do akcji wkroczyli operatorzy bezzałogowych statków powietrznych, którzy z powietrza oceniali skutki pożarów oraz kierunek rozprzestrzeniania się ognia. Operatorzy BSP przekazywali dane bezpośrednio do oficera PSP kierującego działaniami ratowniczymi. Na podstawie ich wskazówek można było oszacować wielkość pożarów i kierunek dalszych działań. BSP latał również po zmierzchu, wykorzystując kamerę termowizyjną. Wówczas był to jedyny środek, który zapewniał aktualne dane dla służb oraz władz cywilnych.

Źródło: Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym. Nagranie z drona Wojsk Obrony Terytorialnej

Biebrzański Park Narodowy to niezwykle trudny teren do prowadzenia akcji gaśniczej. Jak informują pracownicy Biebrzańskiego Parku Narodowego teren uniemożliwia gaszenia ognia z wozów strażackich. Akcja gaśnicza na ziemi prowadzona jest głównie przy użyciu tłumic. Dlatego już 22 kwietnia do działań wkroczyło 50 żołnierzy z tłumicami, kolejnych kilkudziesięciu terytorialsów i pojazdów transportowych jest w gotowości do ewakuacji mieszkańców okolicznych miejscowości.Tereny torfowisk mogą palić się nawet wiele lat. Wiatr i wyjątkowa w tym roku susza bardzo utrudniają gaszenie pożaru. Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym jest największym od dziesięcioleci, jaki wybuchł na tym terenie. Według ostatnich szacunków spłonęło około 4000 hektarów Parku. Przyczyną pożarów było nielegalne wypalanie traw i nieumyślne zaprószenie ognia. BPN jest największym polskim parkiem narodowym, zajmuje powierzchnię ok. 59 tys. ha.

 

To cenne przyrodniczo tereny, ostoja ptaków wodno-błotnych, miejsca bytowania łosi. Według informacji przekazanych przez Lasy Państwowe płoną głównie łąki, trzcinowiska, torfowiska i zarośla, do których nie mają dojazdu ciężkie wozy strażackie. W niektóre miejsca żołnierze musieli dotrzeć wodą, na tratwach.

 

Powrót na górę

Kategorie

PROGRAMY

Lokalne

Narzędzia

O nas

Obserwuj nas